czwartek, 16 stycznia 2014

CHAPTER 2. CHINA. POWIEDZ CZEŚĆ DO QINHUANGDAO




Kolejną przygodę czas zacząć. Rok mojego życia spędzę w Chinach, głównie w Qinhuangdao oraz okazjonalnie podróżując po innych chińskich miastach.

Kilka słów o Chinach:
  • prawdą jest to, że Chiny bardzo szybko się rozwijają. Widać do po wieżowcach, które próbują pochłonąć cały krajobraz. Codziennym widokiem są powstające blokowiska pnące się do samego nieba. 
  • smog w Chinach jest realnym problemem. "Mgła" na zdjęciach nie jest mgłą, a zanieczyszczonym wyziewem. Co prawda jestem w Qinhuangdao, mieście o 300 km odległym od Pekinu, niemniej i tutaj, mimo bliskości morza, dosięgają mnie skutki nadmiernego rozwoju Chin. 
  • moje miasto nie ma tradycyjnego rynku, do którego my, Europejczycy, jesteśmy tak przyzwyczajeni. Główne życie rozgrywa się w zakamarkach mnóstwa uliczek, które nie mają początku, końca, żadnego punktu zaczepienia.
  • jedzenie jest tematem rzeką. Poruszę go w innym poście. Teraz nadmienię tylko, iż smak jest ZAWSZE odmienny od oczekiwanego. 
  • Chiny są brudne. Nawet bardzo. Nikt nie przejmuje się recyklingiem ani ochroną środowiska. Wyrzucenie papierka na środku ulicy? - żaden problem! Co więcej, jest to zachowanie nie tylko nagminnie powielane, co nawet oczekiwane. Przecież należy zapewnić prace ekipie sprzątającej. 

Powyżej przestawiam Wam Yanshan University, na którym obecnie studiuję. Ciekawa sprawa z nazwą uniwersytetu, ponieważ Yanshan 燕山 oznacza nazwę pasma górskiego w prowincji Hebei, w której obecnie przebywam. Czyli to trochę tak, jakby uniwersytet w Polsce nazwano Uniwersytetem Tatrzańskim.

Jak widać, każdy orze jak może. Lokalna sprzedaż specjałów. Nie ma jednak obawy o zatrucia pokarmowe, niestrawności i inne dolegliwości. Jakimś cudem flora bakteryjna człowieka przystosowuje się do warunków ekstremalnych.


MOJA WSKAZÓWKA: wybierajcie miejsca, w których jada dużo Chińczyków. To oznaka, że potrawa jest "zdatna do spożycia". Jak dotąd metoda ta skutkuje.

Chińczycy też ludzie - w wolnych chwilach grają w kosza lub w piłkę nożną. Tutaj boisko piłki nożnej.


Jeden z ciekawszych widoków na początku. Mój uniwersytet ma około 40 000 studentów, wszyscy mieszkają na terenie kampusu. W związku z tym nasz kampus tworzy miasto w mieście, ma własną linię autobusową, przystanki, ulicę, ruch uliczny. Dotarcie z jednej części kampusu do drugiej zajmuje około 30 minut (pieszo).


Chiny krainą dychotomii. Jak widać, natura podejmuje ostatnie próby walki w stosunku do nowoczesnej zabudowy.


Obok budynków dobrze utrzymanych, znajdują się te w gorszym stanie. Jednakże musimy wziąć pod uwagę fakt, że na przykład na terenie 50m x 50 m możemy czasem zobaczyć całkowity przekrój zamożności, stanu utrzymania itp. Słyszałam, że prym w tym wiodą Indie, jednakże jeszcze tam nie byłam, więc nie mogę zaświadczyć.
Na zakończenie - widok z mostu łączącego dwie części kampusu. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz