poniedziałek, 10 lutego 2014

CHAPTER 6. QINHUANGDAO. JEZIORO YANSAI



Pamiętacie post o Wielkim Murze (klik!)? Ze szczytu ujrzelismy wtedy pewne przepiękne jezioro i postanowiliśmy, że nie ważne co się stanie, pewnego dnia z pewnością musimy tam dotrzeć.Hi guys! Do you remember the post about the Great Wall (click!)? During our great walk on the Great Wall we saw a beautiful lake and instantly decided, that no matter what happens, one day we need to visit that place.


Właściwie nie musieliśmy czekać długo, gdyż bodajże tydzień później wyruszyliśmy w celu dotarcia do 燕赛湖- Yansai Hu (Jezioro Yansai). Szczerze mówiąc, jest to jak na razie moje ulubione miejsce w Chinach, pełne prawdziwego, tradycyjnego klimatu. W chińskiej kulturze miejsce, które ma w okolicy wodę (jezioro) i góry jest miejscem specjalnym, gdyż odpowiada chińskiej idei równowagi.We didn't need to wait long, because about one week later we visited 燕赛湖- Yansai Hu (Yansai Lake). But at first, we just decided to go to this place without knowing that this place is the one we saw from the top ot the Great Wall. Such a pity you didn't see our faces when we arrived and it turned out that this it THE place. Frankly speaking, it has been my favouring lake, landscape whatsoever in China so far. Yansai Lake has a true Chinese charater - mountain and water (lake), so according to the Chinese culture is perfect (ideal combination, natural balance etc.)


Czym  byłaby podróż bez tej wisienki na torcie w postaci chińskiej samoróbki?And the last but not the least - the real journey wouldn't be real without a Chinese DIY vehicle.



7 komentarzy:

  1. Krajobraz cudowny, ale rzeczywiście wisienka super XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z początku trochę się obawialiśmy, że wisienka spleśnieje, czytaj rozwali się po drodze, ale przetrwała :)

      Usuń
  2. Cudowne zdjęcia! Tylko pozazdrościć wycieczki :)
    http://everything-nic.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Umarłam z zachwytu - to pierwsze zdjęcie mnie oczarowało!
    Pozdrawiam serdecznie z roztapiającej się Polszy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Jak już raz wspominałam znajomym - jak dla mnie w tym miejscu z pewnością kręcili Park Jurajski!:) Jak zobaczyłam te widoczki, to zamiast przegryźć coś w drodze powrotnej rozłożyłam się w tym pawilonie i powiedziałam: nie ruszam się przez co najmniej godzinę. Więc reszta była zmuszona w spokoju zjeść ze mną.

      A tak poza tym to dochodzą do mnie wiadomości o stanie pogodowym naszej Polszy. Och, ale teraz w Suzhou nie lepiej (zimno). A w Nankinie 2 dni temu była straszna zawierucha.

      Usuń
  4. Oj tam, wolę zawieruchę w Nankinie, niż błocko i ochlapujące przechodniów samochody w Warszawie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. kobieto! Ale ci zazdroszcze! Jak wrócisz do Krk to cie muszę dopaśc !♥

    OdpowiedzUsuń