niedziela, 12 października 2014

CHAPTER 19. CHINA. SHANGHAI



Siema Szanghaj! Futurystyczne miasto pełne finansowej elity zawsze kojarzyło mi się bardziej z ludźmi ubranymi w garnitury,goniącymi ulicami w poszukiwaniu biznesu. Pomimo że część z moich skojarzeń się sprawdziła - na przykład to, że miasto jest pozbawione kompletnie chińskiego tematu,a największą atrakcją są wieżowce rodem z innych centrów finansowych, niczym nie różniące się od tych w Paryżu czy w Nowym Yorku, to i tak Szangaj będzie zawsze dla mnie TYM miejscem.

Hello Shangai! This Futuristic city belonging to the financial elite I had been always consider as the city with people always dressed accurately to the financial dress code, looking for the business to make. Although some of these stereotypes were true - for instance it is true, that the city is completely deprived from any Chinese atmosphere, what shouldn't be supricing, since a couple of years ago I was just a small village, but Shanghai still means a lot to me. It is the place TO BE.
Czemu? Jak pewnie zauważyliście, bardzo lubię street art, sztukę, ale nie tą zamkniętą w rachitycznych ścianach galerii sztuki. Lubię sztukę żywą, niczym nie skrępowaną. O to niestety bardzo trudno w Chinach, ale w Szanghaju, jak i w Pekinie miałam szczęście wybrać się dzielnicy sztuki i okazało się to bardzo dobrym wyborem.

Why? As you probably realised, I really like street art and art generally but not necessarily the kind of art that is out-dated and limited to the four walls in the art gallery. I like a type of art that expresses vivacity and creativity. And in China it's pretty difficult to find this type of art, yet I was lucky enough to visit art zone in Beijing as well as Shanghai, where the type of art I am interested in exists.
Najfajniejsze w tej szanghajskiej jest to, że trafiasz w sumie na małą dzielnicę, wchodzisz, a tam booom! - galerie sztuki rodzą się jedna na drugiej, jak samorodki, wchodzisz - wszędzie darmoszka, w środku przeważają głównie Koreańczycy, od czasu do czasu można trafić na Europejczyka. Poza tym pustki. Powtórzę - PUSTKI W SZANGHAJU! I nie chodzi tutaj o krytykę, że niby Chińczycy totalnie ignoruję sztukę. Nie. Tutaj raczę chcę podkreślić fakt, że jest to jedyne miejsce w Szanghaju, gdzie możesz wreszcie sobie spokojnie usiąść, popatrzeć na street art, murale czy wejść do jednej z niesliczonych galerii i pogadać sobie twarzą w twarz z artystą. Jeżeli masz szczęście, możesz nawet podglądnąć, jak pracuje. I wszystko w absolutnej ciszy, co jest ewenementem w rozwszeszczanej chińskiej rzeczywistości.

The best part in Shanghai Art Zone is the fact, that you simply enter a rather small area and there is a great boom! - a number of art galleries grows one on another. There are no entrance fees and the owners are usually Koreans, so inside you can find lots of Koreans and a few of Europeans. Apart from them noone else visits this place. And I don't judge Chinese because of the lack of interests in art. No. I want to emphisize the fat, that it is probably the only one place in Shanghai, where you can sit in peace, look at and enjoy the street art. If you are lucky, you can even find the artist who is currently creating his/her piece of art. And everything happens in an absolute silence, which is a phenomena in a Chinese screaming reality.











Oprócz tego z mniej znanych obiektów warto odwiedzić dzielnicę żydowską. Żydzi wyemigrowali do Szangaju przed i w czasie II wojny światowej, zręcznie wplatając elementy swojej kultury do architektury Shanghaju. Jest ona nieco odmienna, ale wciąż dobrze się komponuje:) Ma charakterek.

Besides, if we consider visiting not so popular spots, Jewish district is definitely worth giving a try. Judes were emigrited mostly to China before and during the World War II. And since that time they created a piece of there of architecture even here in Shanghai and I need to admit it has its own charm.
To tyle z dzisiejszego posta o Szangaju. Następny będzie bardziej mainstreamowy, ale na pewno nie nudny.

So that's it for today. The next post will be about Shanghai as weel, although it will be a bit more mainstream (mainstream DOESN NOT EQUAL BORING) :)


Buziaki!
Cheers!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz