niedziela, 12 kwietnia 2015

CHAPTER 24. CHINA. NA FINISZU - JINAN MIASTEM ŹRÓDEŁ




Witam wszystkich! Dzisiaj jesteśmy w Szandongu, a dokładniej w stolicy prowincji - Jinan. Pomysł udania się w to miejsce był dla nas decyzją podjętą pod wpływem chwili, ale nie żałujemy.

Czego się dowiedzieliśmy:
Jinan jest bardzo zanieczyszczonym miastem, opary smogu unosiły się praktycznie codziennie. Drążąc temat, powód jest dość banalny - Jinan jest typowo przemysłowy.


Jak łatwo zgadnąć, nie tyle powietrze, ile sposób czerpania wody nas zainteresował - zobaczcie koniecznie poniższe zdjęcie! Jinan obfituje w wody źródlane i mineralne. Jak powszechnie wiadomo, w Chinach jest stosunkowo duży problem z wodą, dokładniej z jej zdatnością do picia, dlatego wielu Chińczyków pobiera wodę z takich źródeł. Z pominięciem wszelakich sanitarnych reguł, a jakże!


Słyszałam plotkę (wciąż drżę na myśl, że mogła okazać się prawdą), iż źródlana butelkowana woda w Chinach jest pobierana w DOKŁADNIE TEN SAM SPOSÓB jak na zdjęciu zamieszczonym powyżej. Dlatego, drodzy rodacy, jeżeli wybieracie się do Kraju Środka, uważajcie na to co pijecie - najlepiej sprawdza się wszystko co przegotowane tudzież alkohol (chociaż baijiu nie można być zbyt pewnym).





Co więcej, jak w większości chińskim miast, również i tu znajdziemy sporą grupę mniejszości etnicznej Hui, którzy są wyznawcami islamu. Prawdę powiedziawszy, będąc w Chinach nigdy nie zauważyłam jakiś większych napięć czy przejawów agresji wobec wyznawców tej religii. Mówię to, gdyż teraz, żyjąc i wiodąc nieco osiadłe życie w Anglii widzę dość duże zgrzyty na linii muzułmanin - Europejczyk. Wydaje mi się to paradoksem, bo Chiny, będąc ogromnym konglomeratem, jakoś są w stanie funkcjonować w miarę pokojowo, natomiast to, co się w Europie dzieje, to materiał na inny post.


Warto wspomnieć, że jedzenie jest tutaj niedorzecznie tanie. Generalnie jedzenie jest tanie w całych Chinach, ale będąc w Jinanie taniość osiągnęła inny pułap - za 5 kg mandarynek zapłaciłam  5 zł!




Praca na 'świeżym' powietrzu zawsze na plus. 

Ciekawostka - jak będziecie kiedyś w Chinach, koniecznie odwiedźcie prowincjonalny salon fryzjerski - włosy, które zostaną ścięte i leżą na podłodze, są zamiatane dopiero pod koniec dnia! Wyobraźcie sobie tę dżunglę kłaczków, przez jaką musicie przebrnąć, żeby zasiąść w końcu na upragnionym fotelu fryzjerskim!

Ciekawostka nr 2 i przestroga w jednym - nigdy, przenigdy nie korzystajcie z usług fryzjera, jeżeli opłata za podcięcie końcówek stanowi zachęcające 10 - 15 RMB (5-7.5 zł). Wydaje mi się, że wydając 50-60 RMB powinniście być spokojni. Przestrzegam, gdyż sama się skusiłam, po czym uciekałam do domu w kapturze! Nie żartuję - chińscy fryzjerzy siłą rzeczy przyzwyczajeni są do azjatyckiej struktury włosa. Zatem i sposób suszenia i ścinania (biorą jedno grube pasmo i po prostu ciachają) nijak się ma do tego, do którego przywykliśmy. W ten oto sposób skończyłam z krótkim barankiem na głowie... To było złe. Chociaż z drugiej strony, jeżeli jesteście spragnieni ekstremalnych zdarzeń, możecie wypróbować i to.







Do zobaczyska!

Ola

2 komentarze:

  1. Przygoda z fryzjerem najlepsza :) Ja z moimi cieniutkimi włosami w życiu bym nie skorzystała... :) Chciałbym kiedyś się wybrać do Azji ale trudnio mi zdecydować się na konkretny kraj - w każdym jest "top coś" :) Teraz udaję się na festiwal Fest Asia (25 i 26 kwietnia w Warszawie) i może mi się coś w głowie przejaśni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zaraz sobie wygoogluję ten festiwal, bo ciekawie brzmi. swoją drogą powiem tak - Chiny są znakomite, ale mają też swoje minusy. Jak wszystko zresztą. Ja chciałabym zwiedzić wszystkie kraje azjatyckie, ale to powolutku, całe życie jeszcze przed nami. Jeżeli się wahasz, dobrą sprawą byłoby tez pojechanie do Wietnamu i Kambodży - kompletnie inne w stosunku do Chin, ale za to warunki atmosferyczne znacznie bardziej przyjazne dla zdrowia. Te kraje (razem z Laosem) są moim kolejnym celem! W Chinach sprawa jest taka, że po ang dogadasz się w większych miastach, a jeżeli chciałabyś zgłębić zakamarki/mniej uczęszczane rejony, polecałabym pojechać z kimś, kto jako tako się dogada. :)

      Usuń